Migawki z lutego, plany na marzec

galina-n-205299

Luty minął w tempie błyskawicy! Działo się praktycznie na każdym polu, może nawet czasem trochę za dużo:). Początek marca zapowiada się równie intensywnie, ale potem uciekam na zasłużony odpoczynek i skupiam się na przyjemnościach. Zapraszam na krótkie podsumowanie i plany na kolejne 30 dni. Przy okazji bardzo zachęcam do podobnej praktyki. Dzięki niej mogę jeszcze raz przemyśleć i ucieszyć się tym, co było, z przyjemnością czekam na nadchodzące dni, wyszukuje nowe inspiracje do działania, lepiej planuję.

Migawki z lutego

#1 Pióro. Od pewnego czasu nie kupuję dużo ciuchów. Nie zdarzają się już w stylu “o jaki piękny sweterek! Mam już takie cztery, ale piąty na pewno się przyda!”. Przerzedziłam solidnie garderobę (lutowy plan się powiódł!) i przy zakupach porządnie się zastanawiam, jaki element jest potrzebny, a jaki kompletnie zbędny. Za to jak wchodzę do papierniczego… tracę wszelki zdrowy rozsądek:). Oczy mi się świecą, mogę oglądać godzinami i zawsze kupię więcej niż potrzebuję.

Ostatnio wprawdzie odwiedzałam więcej marketów budowlanych niż sklepów papierniczych, ale zupełnie przypadkiem (jasne:P) zajrzałam do sklepu z piórami Lamy. No i przepadłam. Kiedy wzięłam do ręki piękne różowe wieczne pióro i z lekkością napisałam na kartce swoje imię jasnoniebieskim atramentem – wiedziałam, że bez niego nie wyjdę. Kupiłam. Przez jeden dzień gryzła mnie myśl “czy ja go będę miała gdzie używać, czy też postoi w stojaczku na długopisy?”. Od tamtego dnia piszę nim prawie codziennie i sprawia mi to ogromną przyjemność.

Od razu przypomniała mi się też jedna z rad, którą Marie Kondo zawarła w swoim poradniku na temat sprzątania – powinniśmy otaczać się tymi rzeczami, które a) sprawiają nam radość i b) są funkcjonalne. Reszty najlepiej od razu się pozbyć. To na prawdę działa – bez żalu pozbywam się z domu kolejnych sprzętów z których nie korzystam i które są mi obojętne. A kiedy kupuję nowe przedmioty, które nie są mi absolutnie konieczne, kryterium jest właśnie to, bym korzystając z nich miała szeroki uśmiech na twarzy.

2017-02-24 22.27.01

#2 Pracowicie. Oj w lutym było bardzo pracowicie i początek marca zapowiada się podobnie. W mojej pracy to okres planowania i dogrywania działań na nadchodzące kilkanaście miesięcy. Trzeba się przekopać przez dużo danych, stworzyć rozsądny projekt, opracować go, zaprezentować, przekonać do niego wiele osób. Na te kilka tygodni zazwyczaj wszystkie inne sprawy schodzą na dalszy tor, w tym roku jest jednak trochę inaczej. Po pierwsze działa blog, którego nie wyobrażam sobie zaniedbać. Choć chwilowo zdecydowałam obniżyć trochę częstotliwość wpisów, żeby się nie zajechać (realistyczne oczekiwania!) – drastycznej przerwy nie będzie:). Do tego dochodzą kursy coachingowe oraz oczywiście remontu i urządzania ciąg dalszy. Na szczęście przede mną jeszcze tylko jeden taki szalony tydzień, a potem wrzucam na luz i odpoczywam!

17077245_271914276563893_2381985254589071360_n

#3 Beton, kontakty i RAL. Rozpoczynając prace nad wykończeniem mieszkania byłam przekonana, że wiem, czego się spodziewać. W końcu robiłam już remont, poprosiliśmy o pomoc architekta, wszystko było rozplanowane, budżet domknięty. Tyle, że w między czasie pojawiło się 200 zmian, nowych pomysłów, ograniczeń, aspektów do wzięcia pod uwagę i dodatkowych decyzji do podjęcia. Okazało się, że beton ma wiele odcieni i faktur, dobranie wymarzonego ciemnoszarego koloru do wnętrza graniczy z cudem (RAL to paleta kolorów, w której szukamy tego idealnego), a kontakty i włączniki światła trzeba koniecznie przyłożyć do ściany zanim podejmie się ostateczną decyzję:). Kiedy już skończymy remonty i wprowadzimy się do wymarzonego, wymuskanego lokum, to deklaruję przynajmniej przez 3 miesiące nie wymyślać żadnych nowych przedsięwzięć, tylko odpoczywać. Lutowe migawki ozdabiają głównie zdjęcia remontowe bo… to było moje główne zajęcie w wolnym czasie.

20170225_10461420170225_104607

#4 “Myślenie pytaniami”. To lektura, którą delektowałam się w poprzednim miesiącu. Prosta, rzeczowa, czytana z przyjemnością i … zostająca w pamięci. Na bazie prostej historii ucznia i mistrza ukazuje wpływ pytań, które sami sobie zadajemy, na nasze myślenie i działanie. Jak twierdzi autorka – zmieniając te pytania, możemy zmienić całe życie. Sprowadzają się one do dwóch postaw: uczącego się (nastawiony na zrozumienie, przyszłość, szukanie rozwiązań, potrzeby swoje i innych) i wyrokującego (nastawiony na szukanie winnych, niepewny siebie, patrzący w przeszłość, zlękniony).

Jeśli w trudnej sytuacji, wobec wyzwania zaczniemy zadawać sobie pytania wyrokującego („czyja to wina?”, „jak mogło mi się nie udać?” „co oni teraz o mnie myślą?”), to prawdopodobnie skończymy przeklinając siebie, innych, świat, życie, okoliczności. Jeśli jednak w porę zorientujemy się, że wiele zależy tylko od naszej reakcji i zapytamy „czego teraz na prawdę potrzebuję?”, „jak to zmienić?”, „co/kto mi pomoże?” – działania pójdą w innym, pozytywnym kierunku. Polecam, zarówno jako luźną inspirację, jak i konkretne narzędzie do przepracowania. Większość z nas ma w sobie małego lub większego wewnętrznego krytyka – jeśli się do nich zaliczasz, poczujesz, że ta książka Cię dotyczy.

#5 Start praktyki coachingowej. W lutym nadszedł też moment rozpoczęcia działalności coachingowej na poważnie. Kursy niesamowicie mnie rozwinęły, poszerzyły nie tylko moją wiedzę, ale też umiejętności. Zmieniły mnie. Porządnie przygotowana i całkowicie zafascynowana naturą ludzką ruszam na podbój tej nowej dla mnie działki. Czuję, że to coś bardzo bliskiego mojemu sercu i że będę w tym dobra. Mam wielką motywację i chęć dalszego rozwoju. Początek pracy z klientami to dla mnie ważny moment, dlatego luty 2017 na pewno pod tym kątem zapamiętam. Na start sprawiłam sobie małą wyprawkę w postaci materiałów pomocniczych – na zdjęciu poniżej widzicie karty coachingowe Archetypy Marki – od razu mi się spodobały. Już w tym tygodniu zamierzam wypróbować je w praktyce. Pssst, na pierwsze urodziny bloga szykuję dla Was coachingową niespodziankę! Wypatrujcie, a jeszcze lepiej zapiszcie się na newsletter – wtedy nic Wam nie umknie.

17075818_1616111445084744_2003444858802405376_n(1)

Ulubione lutowe linki:

Plany na marzec

#1 Urlop. Zaplanowany, zarezerwowany, oczekiwany. Bez szaleństw, w Polsce, na spokojnie. Czyli tak jak lubię najbardziej po szczególnie pracowitych tygodniach. Plan na urlop jest prosty: zadbać o siebie. Kto wie, może zagości już u nas prawdziwa wiosna i będę się nią zachwycać na długich spacerach?

#2 Plan rozwoju bloga i przygotowanie do urodzin. Na samym początku kwietnia stuknie pierwszy roczek blogowania! I nie zamierzam przejść nad tym do porządku dziennego! Będzie świętowanie, będą niespodzianki, będą prezenty (dla Was…:)). Chciałabym też do końca marca rozpisać porządny plan rozwoju Take Life In Your Hands, umiejscowić go w czasie. Wspominałam już, że zamierzam w tym roku uruchomić drugi kurs online, kolejne materiały dla czytelników, pojawią się też konkursy – będzie się działo. Idzie wiosna – idzie nowe! Ponieważ to miejsce tworzę dla Was – będę wdzięczna za wszystkie pomysły, sugestie i podpowiedzi- w komentarzach, mailowo, na Facebooku.

2017-03-06 08.48.34

#3 Książka. W marcu chciałabym przede wszystkim dokształcić się naukowo w dziedzinie poczucia własnej wartości – to ogromnie ważny i bardzo zaniedbywany przez nas temat. Poszerzając samoświadomość i swoją wiedzę psychologiczną (w ramach własnego rozwoju – nie jestem psychologiem), zrozumiałam jak mało wiemy, rozumiemy i uświadamiamy sobie w tej dziedzinie. A niedostatki w niej powodują potem dużo stresu, lęku, trudności. Zakupiłam więc trzy książki napisane bardzo przystępnym językiem: “Jak zbudować poczucie własnej wartości?” Doroty Gromnickiej, “Poczucie własnej wartości dla bystrzaków” (znacie tą serię?) oraz “10 prostych sposobów na budowanie poczucia własnej wartości”. Czytam i na pewno wrócę jeszcze do tego tematu z porządną książkową rekomendacją.

Oprócz tego będę przygotowywać dla Was recenzję nowości książkowej – “Zawodowo od nowa”, czyli poradnika o świadomym budowaniu kariery. Abstrakt brzmi bardzo ciekawie i co dla mnie szczególnie ważne – konkretnie i rzeczowo! Uważam, że za mało się na ten temat mówi i pisze, a ludzie zwłaszcza na początku drogi zawodowej (choć nie tylko) są zwyczajnie zagubieni. Jestem bardzo ciekawa, jak podszedł do tego zagadnienia autor.

16464922_1023163487816759_4416847537168711680_n

#4 Motywacja. W marcu wybieram się też na konferencję, której tematem przewodnim jest motywacja do działania. To zdecydowanie jedna z najważniejszych rzeczy, które decydują o sukcesie lub porażce, dlatego czekam na te kilka dni poszerzania wiedzy i samoświadomości z wielką ekscytacją i niecierpliwością. Relacja na pewno zagości na blogu.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę nam wszystkim jak najwięcej wiosennych dni w marcu. Nie wiem jak Wy, ale ja zdecydowanie potrzebuję już więcej słońca!