Zmiany się nie dzieją – zmiany się wprowadza

Od dawna planujesz, że popracujesz nad umiejętnością tworzenia lepszych prezentacji. Albo zmienisz styl. Albo zaczniesz ćwiczyć, lepiej się zorganizujesz, przestaniesz przeklinać. Podstaw do zdania to, co jest prawdziwe w Twoim przypadku. Planujesz, planujesz i nic z tego nie wychodzi. Ciągle coś staje Ci na drodze, lub po prostu nic się nie dzieje. Mimo, że Ty na prawdę chcesz! „Coś jest ze mną nie tak” myślisz, albo szukasz przyczyn w otoczeniu – męczącej pracy, słabej pogodzie, niewspierającym partnerze czy dołującym szefie. A zmiany jak nie było tak nie ma.

Prawda jest taka, że brak zmiany jest najczęściej rezultatem… braku działania w jej kierunku. Zakładasz, że pewnego dnia obudzisz się i będziesz innym człowiekiem. Spłynie na Ciebie oświecenie, trafi Cię grom z jasnego nieba i bez większego wysiłku będziesz Ja 2.0. Muszę Cię rozczarować – nie znam nikogo, kto dokonał w sobie pożądanych zmian bez wysiłku, stawienia czoła lękom, determinacji, zaangażowania, ciężkiej pracy. Zmiany się nie dzieją – je się wprowadza. Jeśli na prawdę ich chcesz, musisz na nie zapracować. Czytając poradniki i deklarując, że od jutra będziesz inną osobą nie robisz jeszcze najważniejszego – nie podejmujesz działania. Próby zachowania w nowej formule.

Być może z jakiegoś powodu jest to dla Ciebie wygodne – myśleć i mówić o zmianie, ale wcale nie wprowadzać jej w życie. Przeczytasz o tym poniżej. Dzisiejszy tekst ma jednak pomóc Ci skonfrontować się z rzeczywistością. Ustalić, czy i jak chcesz się zmienić NAPRAWDĘ, zabrać się do działania. Bez niego wszystko będzie tak, jak dotychczas. Poniżej znajdziesz pięć pytań, które pomogą Ci spojrzeć prawdzie w oczy.

Na ile ważna jest dla mnie zmiana?

Ustaliliśmy już, że zmiany nie wydarzają się w żaden cudowny sposób. Wprowadzamy je my sami. A motywację do nich znajdujemy wtedy, jeśli efekt docelowy jest dla nas na prawdę ważny. Widzimy w nim wartość dodaną i jest ona na tyle duża, że skłania do podjęcia wysiłku. Jeśli więc myślisz o jakiejś zmianie, ale nie możesz się na nią zdobyć – przede wszystkim ustal, czy to do czego dążysz jest dla Ciebie na prawdę ważne. Czy pomoże Ci realizować lepiej Twoje podstawowe wartości? Czy poprawi Twoje samopoczucie? Czy zwiększy poziom szczęścia? Czy jest to na prawdę Twój plan, czy też przyszedł Ci do głowy bo określony sposób zachowania jest aktualnie modny, wszyscy tak robią, więc pewnie tak trzeba.

Jeśli nie czujesz wartości dodanej, to może po prostu pora odpuścić, nie zaprzątać sobie głowy, marnować czasu i energii. Lepiej spożytkuj je na to, na czym na prawdę Ci zależy.

Jaką mam korzyść z braku zmiany?

Zaskoczyłam Cię? Tak, tak mój drogi Czytelniku. Jeśli zmiana się nie dzieje, to bardzo prawdopodobne, że czerpiesz z obecnego stanu rzeczy znaczące korzyści. Być może ciągłe biadolenie, że chcesz coś zrobić daje Ci złudny efekt podejmowania prób bez żadnego wysiłku („w końcu o tym myślę, to prawie tak, jakbym już to robił”). Być może pozwala Ci zwracać na siebie uwagę innych („jestem taki biedny, pomóżcie mi”). Być może obecny stan rzeczy zaspokaja inną z Twoich ważnych potrzeb. I po prostu nie chcesz się z tym rozstać.

Zmiana jest kosztowna – wymaga odwagi i wysiłku, jeśli dodatkowo oznacza pożegnanie  się z określonymi korzyściami (nawet jeśli do końca ich nie zauważasz) – tym trudniej będzie ją wykonać. Dlatego na początek zadaj sobie pytanie „co mam z tego, że zmiana nie następuje?”. I bądź ze sobą brutalnie szczery. Być może odkryjesz ważne przyczyny do zaadresowania w inny, bardziej ekologiczny sposób.

Czego się boję?

Reakcji otoczenia, zawiedzionych oczekiwań, negatywnych konsekwencji, braku wsparcia, skoku w nieznane, że nie dam rady. Lęk bardzo często trzyma nas w blokach startowych i nie pozwala ruszyć ku nowemu. Żeby go przezwyciężyć, trzeba go najpierw zrozumieć. Stanąć z nim twarzą w twarz, nazwać. Dopiero wtedy można zacząć nad nim pracować. Krok po kroczku oswajać, mierzyć się z nim, udowadniać sobie, że znajduje się głównie w Twojej głowie (w przeciwieństwie do strachu lęka ma bowiem charakter irracjonalny – dotyczy najczęściej wyobrażonego, a nie rzeczywistego zagrożenia).

Pomyśl o zmianie, której chcesz dokonać i o momencie kiedy to już się wydarzy. Czy coś w tym obrazie Cie niepokoi? Czy jakaś sfera Twojego życia może na tym stracić? Czy będziesz musiał pożegnać się z czymś ważnym? Posłuchaj swoich myśli i odczuć, żeby zrozumieć, czy której z nich blokują zmianę.

Czego potrzebuję, by ruszyć naprzód?

Aby rozpocząć zmiany, potrzebne Ci będą określone zasoby. Być może ich brak wstrzymuje Cię obecnie przed działaniem. Typowe zasoby, w które musisz się wyposażyć to:

Wiedza – jej zastrzyk konieczny jest zwłaszcza na początku. To przecież normalne, że gdy stajesz twarzą w twarz z zupełnie nowymi zadaniami, musisz nauczyć się działać. Brak odpowiednich umiejętności prowadzi często do niepowodzenia, które zniechęca do kolejnych prób. Poszukaj zatem materiałów lub osób, które pomogą dokształcić się w danej dziedzinie. Nabywanie wiedzy uskrzydla i sprawia, że chce się ją szybko wcielić w życie. Stąd tylko krok do małych sukcesów, które napędzają do dalszego działania.

Energia – będzie Ci niezbędna. Jeśli jesteś przemęczony, niewyspany, a Twoja dieta opiera się o mrożoną pizzę i słodycze, to bardzo możliwe, że najpierw musisz zadbać o naładowanie akumulatorów. Zmienianie się wymaga wysiłku, jest męczące. Nic nie dzieje się samo, a nie chcemy przecież, żebyś padł na pierwszej prostej, prawda?

Wsparcie – od najbliższych lub nieznajomych. Gdy ktoś w Ciebie wierzy i trzyma kciuki – dostajesz skrzydeł. Gdy ciągle powtarzają Ci, że nie dasz rady i lepiej dać sobie spokój, motywacja spada. Niezależnie jak jesteś silny i zdeterminowany, pomocna dłoń zawsze się przyda. Wzmocni poczucie bezpieczeństwa, doda energii. Być może pomocne będzie wsparcie profesjonalne – trenera, psychologa, coacha, konsultanta. Zrób sobie też tą przysługę i pogoń wszystkich narzekaczy oraz niedowiarków, którzy ciągną Cię w dół, wysysają z Ciebie wiarę, chęci i energię. Ciężko się rozwijać, gdy ktoś cały czas szepcze Ci do ucha, że nie dasz rady. Nie stać Cię na takie relacje, szkoda czasu.

Czas – jego brak jest najczęstszą wymówką świata, ale możliwe, że musisz trochę popracować w tym obszarze, by nie blokował drogi do zmian. Jak? Poprzez eliminację. Świadome wykreślenie ze swojego kalendarza wszystkich zadań i zobowiązań, które są dla Ciebie mniej ważne, niż to, nad czym chcesz zacząć pracować. Doba nie jest z gumy, a dobra organizacja czasu nie polega na upychaniu w kilku godzinach coraz większej liczby zajęć. Mistrzowie organizacji skupiają się tylko na tym, co ma dla nich w danym momencie największą wartość. Resztę skrzętnie wykreślają ze swojego kalendarza.

Jaki najmniejszy krok mogę zrobić już dziś?

Opór przed zmianą da się przechytrzyć. Bo opór tym mniejszy im mniejsza… sama zmiana. Inaczej brzmi rozpoczęcie przygotowań do maratonu, inaczej wyjście na 10 minutowy spacer marszobiegiem. Jeśli marzy Ci się przełom – zacznij od delikatnej modyfikacji. Nasz umysł jest skonstruowany tak, by oszczędnie gospodarować energią. Jeśli widzi, że coś będzie wymagać jej wiele – podsunie argumenty, by jeszcze przemyśleć, czy aby na pewno to jest dobry pomysł („jestem dzisiaj taka zmęczona”, „w sumie powinnam zrobić pranie”).

Dlatego technika małych kroków jest tak skuteczna – nie stajesz w obliczu wyzwania wielkiego jak Mount Everest, ale pagórka, który możesz przeskoczyć kilkoma susami. Umysł się nie buntuje, a Ty milimetr po milimetrze zbliżasz się do celu. Nie wierzysz? Spróbuj już dziś zrobić pierwszy, maleńki kroczek, a sam się przekonasz.

Jeśli udało Ci się znaleźć odpowiedzi na każde z powyższych pytań, prawdopodobnie wiesz już co robić, by zmiany, o których myślisz od dłuższego czasu wreszcie się wydarzyły. Pamiętaj – nic nie dokona się samo,  podczas gdy Ty będziesz siedzieć, czekać i gadać. Potrzebne jest działanie. Koniec z oszukiwaniem samego siebie.

  • Trzeba mieć świadomość, że zmiany to tak naprawdę minimalne korekty kierunku w którym idzie nasze życie. Dzisiaj to będzie minimalna zmiana, ale po upływie paru miesięcy da ogromną różnicę.

  • Baaardzo dobry post, a punkt „Jaką mam korzyść z braku zmiany?” to strzał w dziesiątkę. Często sami sabotujemy swoje działania, bo tak jest nam po prostu wygodnie, bezpiecznie, beztrosko. Narzekamy, marzymy o tym „jakby to było, gdyby …”, ale podjęcie działania oznaczałoby podjęcie wysiłku i opuszczenie tej sielskiej strefy komfortu. Prościej jest żyć w złudnym poczuciu bezpieczeństwa i narzekać, żeby pokazać całemu światu i sobie, JAK BARDZO CHCE SIĘ ZMIAN, tylko one jakoś tak nie chcą się zadziać, wredoty jedne! 😉

  • Tak, to pytanie jak żadne inne pozwala stanąć twarzą twarz z prawdziwą przyczyną zastoju. Ale pierwsze zderzenie jest często bardzo niewygodne:)

  • Ładnie to ująłeś:) coś, co wydaje nam się rewolucją w dłuższej perspektywie jest tak na prawdę maleństwem z wielką siłą. Podoba mi się taki punkt widzenia:)