Wiosenne porządki w głowie

Zaczęło się. Odkurzanie, przecieranie, układanie, przeglądanie i wyrzucanie, mycie, polerowanie. Wiosenne porządki ruszyły pełną parą. Lubię ten czas, kojarzy mi się z odświeżeniem i lekkością, choć żeby ta lekkość się pojawiła, to trzeba najpierw przejść przez ból, pot i łzy ze ścierką w ręku. I pomyślałam sobie w tym roku, że skoro każdej wiosny zabieramy się do porządków, by odgracić swoje mieszkania, to może przydałoby się zrobić też podobne porządki… w głowie?

Jakoś niechętnie otwieramy tamte szafy i szufladki, w których pochowaliśmy bolesne doświadczenia, toksyczne relacje, cierpkie wspomnienia, uprzedzenia i blokujące przekonania. Posprzątać w kuchni jest znacznie łatwiej. Ale te wszystkie graty, które trzymamy w głowie mają na nas znacznie większy wpływ niż sterta brudnych naczyń.

Może tej wiosny podejmiesz się zupełnie wyjątkowych porządków – wielkich porządków w swojej głowie?

Część niepotrzebnych rzeczy wyrzucisz, część odłożysz na swoje miejsce. Odkurzysz marzenia, cele, plany. Opłuczesz i rozpuścisz w wodzie nagromadzone trudne emocje, zatargi, animozje. Przewietrzysz i wpuścisz do środka nową energię, inspirację, zapał. Wyprosisz dzikich lokatorów i zaprosisz przyjaciół. Chyba warto włożyć w to trochę wysiłku? Działamy?

Odkurz marzenia i cele

Czy przypadkiem nie pokryły się kołderką kurzu, kiedy Ciebie wciągnęła codzienna rutyna? Czas je odkurzyć i wypolerować! Postawić na honorowym miejscu. Przypomnij sobie i spisz Twoje największe marzenia – co koniecznie chcesz zrealizować? Jak ma wyglądać Twoje życie za 10 lat?

Zrób krótkie ćwiczenie: narysuj na kartce oś czasu – to linia Twojego życia. Zaznacz gdzie aktualnie jesteś. Następnie wypisz ważne wydarzenia z Twojej przeszłości oraz wszystko to co planujesz na przyszłość. Nadaj temu datę realizacji i wpisz ją na osi. Nie wstydź się, jeśli marzenia są śmiałe i nie wycofuj się jeśli wydają się nierealistyczne. Będziesz się tym martwić potem, na razie pozwól sobie pomarzyć.

Gotowe? To teraz czas ułożyć plan działania. Przekuć marzenia w cele – wtedy mają szansę doczekać się realizacji! Odpowiedz sobie na kilka pytań i zapisz przemyślenia:


Co konkretnie chcę zrobić? Do kiedy? Po czym poznam, że już tam jestem?

Czego muszę robić więcej aby zrealizować mój cel?

Czego muszę robić mniej aby zrealizować mój cel?


Jeśli potrzebujesz pomocy w formułowaniu celów – wiele przydatnych wskazówek znajdziesz w tym artykule.

Posegreguj zobowiązania

Oj zebrało się tego, zebrało. Nowe zobowiązania przyjmujemy na siebie praktycznie każdego dnia, nie zawsze rozważnie. Zbieramy, je zbieramy, nie robimy w nich porządku, tylko narzekamy, że czasu mało a życie ucieka. Najwyższa pora na remanent! Pozbycie się niechcianych i nieprzydatnych zobowiązań to jak wyrzucenie kilku worków śmieci! A zwalnia się nie tylko przestrzeń w Twojej głowie, ale też czas, którym dysponujesz.

Na dobry początek po prostu stwórz listę swoich zobowiązań. Wszystko co przychodzi Ci do głowy z hasłem „muszę”, „powinnam”, „chcę”, „obiecałem”, „zobowiązałam się”. Wszystkie role, zajęcia, aktywności, które wypełniają Twoje dni. Im dokładniej je wypiszesz tym lepiej. „Praca” jest na przykład tak dużym tematem, ze ciężko będzie go rozpracować, dopóki nie podzielisz go na mniejsze części. Masz? A teraz zastanów się i zaznacz na swojej liście:


Które z tych czynności nie przybliżają Cię do Twoich marzeń i celów?

Które nie są konieczne by Twoja rodzina, zespół, otoczenie funkcjonowały w zdrowy sposób?

Których z tych czynności zwyczajnie nie chcesz już wykonywać?

Które możesz zlecić na zewnątrz/delegować?

Których nie cierpisz wykonywać?

Które są Ci obojętne i w sumie nie wiesz, dlaczego ciągle je kontynuujesz?


Tu się zatrzymam, bo wiesz już chyba o co chodzi. Istnieje wiele sposobów na ograniczenie zobowiązań, pierwszym i koniecznym jest zawsze DECYZJA. Chcesz mieć więcej czasu, mniej  stresu i przyjemniejsze życie? Posegreguj swoje zobowiązania i zakończ te, które nie dodają wartości.

Znajdź ograniczające przekonania i oddaj je do recyclingu

Przekonania to „prawdy”, w które mocno wierzymy, mimo że są bardzo subiektywne. Budujemy je na bazie przeszłych doświadczeń (czasem jednostkowych), tego co słyszymy od innych, zwłaszcza w okresie dorastania lub tego co powtarzamy sobie w kółko sami. Przekonania siedzą głęboko w naszej podświadomości i kierują nami w niewidzialny sposób. Mogą oczywiście być pomocne – jeśli powtarzasz sobie „mogę wszystko” lub „dam radę” – takie przekonanie pcha Cię do przodu. Jeśli jednak wewnętrzny krytyk podpowiada Ci na ucho ograniczające przekonania („jestem do niczego”, „nic nie umiem”, „nie mogę popełniać błędów”) to jest duża szansa, że blokuje Twoje możliwości, potencjał.

To jeden z obszarów w którym wartość dodana z solidnych porządków będzie ogromna. Żeby je rozpocząć – przez tydzień lub dwa wsłuchuj się w to, co przy rozmaitych okazjach podpowiada Ci wewnętrzny głos. Sygnałem, że w grę zaczynają wchodzić przekonania będą intensywne emocje – lęk, złość, rezygnacja, irytacja, smutek, strach, zniechęcenie. Zastanów się w następstwie jakich myśli się pojawiają.

Inny sposób na wyłuskanie przekonań to spojrzenie na kilka ważnych pojęć: miłość, dom, ja, pieniądze, porażki, sukces, praca i wypisanie pierwszych myśli jakie przychodzą Ci do głowy, gdy je słyszysz. Bardzo możliwe, że dostrzeżesz w nich wiele swoich „prawd”.

Dalsza praca z przekonaniami polega przede wszystkim na osłabieniu tych ograniczających (poprzez analizę prawdopodobieństwa, że są prawdziwe, szukanie dowodów, które im zaprzeczają) oraz zmianie ich na takie wspierające, w które będziesz w stanie uwierzyć. Na przykład zamiast wmawiać sobie „nie mogę popełniać błędów” możesz zacząć powtarzać „od czasu do czasu mogę popełnić błąd”. Po więcej informacji na temat przekonań sięgnij tutaj.

Wyproś toksyczne relacje

To tematyka większego kalibru, ale jednocześnie niezwykle ważna. Toksyczne relacje potrafią doszczętnie zatruć nasze życie. Obniżać poczucie własnej wartości, powodować lęk, sączyć w nas gorycz albo wlewać ją całym strumieniem. I do tego uzależniają tak bardzo, że nie umiemy się z nich wyrwać. Nierzadko dotyczą osób, które kochamy i wydaje się, że gdyby ta relacja ustała, to świat by się zawalił, nic nie miałoby sensu.

Jeśli masz w swoim życiu taką relację, możliwe, że nie dopuszczasz do siebie w ogóle myśli, że miałbyś nad nią pracować, a tym bardziej ją skończyć. Liczysz, że pewnego dnia wszystko zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Paraliżuje Cię strach. Zamierzam Cię namówić tylko do jednego działania. Porozmawiaj z psychologiem. Nie odkładaj tego na wieczne nigdy, zrób to właśnie tej wiosny. Nadal Ty będziesz decydować, jak zachować się w swojej relacji, ale być może zyskasz nową perspektywę, rozpuścisz trochę sztywne myślenie, doznasz ulgi.

Bywają też w tym obszarze przypadki znacznie mniejszego kalibru – w końcu świat roi się od wampirów energetycznych, wiecznych narzekaczy, szantażystów emocjonalnych, furiatów i manipulantów. Jeśli jednak nie jesteś w dużej zażyłości z takim przypadkiem, ale po prostu funkcjonuje gdzieś w Twoim otoczeniu to… skończ taką relację. Postaw granice i się ich trzymaj. Nie daj sobie wykradać energii i dobrego humoru.

Umyj konflikty

Pokłóciliście się kilka lat temu i nadal się do siebie nie odzywacie. Albo kłótnia miała miejsce niedawno i napięcie nadal wisi w powietrzu, bo żadna ze stron nie chce zrozumieć tej drugiej. Nalej wody do wiadra, chluśnij na ten konflikt, ostudź go i zobacz co zostało gdy ugasiłeś płonienie i zmyłeś sadzę. Założę się, że po obu stronach zostały jakieś niezaspokojone potrzeby.

Znajomość swoich potrzeb, ale też dobre zrozumienie potrzeb drugiej strony jest kluczowe w budowaniu dobrych relacji. Pozwala minimalizować konflikty. Zamiast więc unosić się honorem i emocjami, spożytkuj swoją energię, żeby wysłuchać i zrozumieć o co właściwie chodzi innym oraz zakomunikować rzeczowo o co chodzi Tobie. A potem skupcie się, by znaleźć takie rozwiązanie, które odpowie na potrzeby obu stron. Pewnie, nie zawsze się to uda, czasem te potrzeby są zbyt odległe. Ale przynajmniej będziesz mieć jasność w którym miejscu następuje zderzenie, co jest prawdziwą przyczyną. Unikniesz nadinterpretacji, targania nerwów, marnowania energii. To chyba uczciwa propozycja?

Przewietrz lęki i trudne emocje

Te to dopiero lubimy chować do szafy, co? Najlepiej takiej zamykanej na klucz, w najciemniejszym kącie pokoju. Tylko wiesz co? W ten sposób je… pięlęgnujemy. Bo jedynym skutecznym sposobem na lęki i trudne emocje jest wyciągnięcie ich na światło dzienne i stawienie im czoła. Przeżycie ich, zmierzenie się z nimi i wniosek, że wcale nie są takie straszne. Że przez jakiś czas pieką, świdrują, duszą ale potem tracą na sile. A my się podnosimy, otrzepujemy i idziemy dalej.

Jeśli trzymasz w swojej szafie nieprzepracowane trudne emocje, jeśli zadomowiły się tam paraliżujące lęki – przewietrz je tej wiosny. Pozbądź się tego ciężaru. Gdy czujesz, że to dla Ciebie za wiele – poproś o pomoc. Ale przestań je chować przed samym sobą, udawać, że nie mają znaczenia. Bo prędzej czy później zaczniesz odczuwać ich dotkliwe skutki.

Nie wiesz jak pracować z trudnymi emocjami? Po pierwsze zaakceptuj je i przestań na siłę ich unikać – są częścią Twojego życia i mają swoją funkcję (zajrzyj do tego wpisu). Dalszy plan działania zależy już od samego charakteru emocji – czasem pomoże płacz, czasem konieczne będzie wybaczenie, kiedy indziej pracować będziesz nad zdefiniowaniem swoich granic i pilnowaniem ich. Jeśli przez dłuższy czas nie możesz poradzić sobie z trudnymi emocjami porozmawiaj z psychologiem lub wykwalifikowanym coachem.

Odstaw stres na miejsce

Zadziwiające. Na stres narzekają prawie wszyscy, ale mało kto robi cokolwiek, by się z nim uporać! Na co czekasz? Aż on sam zniknie? Nie zniknie! Aż ktoś przyjdzie i zrobi Ci z tym porządek? Nikt nie przyjdzie – to Twoje życie i Twoja odpowiedzialność. Aż praca nagle przestanie być mniej stresująca? Mam złą wiadomość – nie przestanie… Trzy wyjścia jakie masz to zmienić pracę, nauczyć się radzić sobie ze stresem, albo żyć z nim dalej i patrzeć jak wyniszcza Twoje zdrowie.

Robiąc więc porządki w tym obszarze – odpowiedz sobie na pytania:


Jaki jest poziom stresu, którego doświadczasz każdego dnia? Co to dla Ciebie oznacza?

Jest na akceptowalnym dla Twojego organizmu poziomie, czy niszczy Ci zdrowie?

Jak już umiesz sobie z nim radzić, a jakie umiejętności warto posiąść?

Jakie podejmiesz działania?


Stres na prawdę da się okiełznać, ale trzeba się przy tym trochę nad sobą napracować. Możesz usprawnić zarządzanie czasem, zdefiniować na nowo zakres obowiązków, nauczyć się technik relaksacyjnych, wyćwiczyć umysł poprzez medytację, zmienić dietę, rozluźnić sztywne przekonania, zacząć biegać. Sposobów jest cała masa, ale trzeba po nie sięgnąć. Po więcej wskazówek zajrzyj tutaj, tutaj i tutaj.

Wiem, że żaden z tych obszarów nie jest łatwy do porządkowania. Spodziewam się, że przeczytałeś ten wpis i chcesz o nim jak najszybciej zapomnieć, zająć się czymś przyjemnym. A może postanowiłeś zrobić porządki tylko… jeszcze nie teraz. Niektóre obszary są tak zabałaganione, że odechciewa Ci się w ogóle zaczynać. Ale w sprzątaniu jest taka metoda, która przynajmniej u mnie sprawdza się wyśmienicie – zaczynam od jednej szuflady. To wysiłek na jaki mnie stać, nie przekracza moich możliwości. A kiedy widzę jak po godzinie lśni czystością – od razu nabieram ochoty na porządki w całej szafie. Myślę, że ten sam sposób można z powodzeniem wykorzystać przy porządkach w głowie. Dlatego wybierz swoją pierwszą szufladę i do dzieła!