Jak podejmować lepsze decyzje

Ledwo wstaniesz z łóżka, a już trzeba zacząć decydować: Co zjeść na śniadanie? Które spodnie dziś założyć? A może spódnicę? Którędy pojechać do pracy? Pójść na zaplanowane spotkanie, czy je przełożyć, bo pojawiło się coś pilnego do zrobienia? Odpisać od razu na maile czy zrobić prezentację? Który pomysł na kampanię jest lepszy? Jak powinna wyglądać oferta dla klienta? Czy powiedzieć Kaśce, że ostatnio opuściła się w pracy i szef ma na nią oko? Gdzie zatrzymać się po drodze z pracy po zakupy? Na kolację przygotować makaron, czy zamówić pizzę? Pójść wcześniej spać, czy oglądnąć dobry film?

Uff, zmęczyłam się. Kiedy tak się dobrze zastanowisz, z pewnością zdasz sobie sprawę, że każdego dnia podejmujesz setki decyzji. Niektóre są błahe i zapomnisz o nich za kilka minut, inne mogą jednak rzutować na całe Twoje życie. Wybierasz przecież studia, potem oferty pracy, w ramach tej ostatniej dokonujesz często wyborów, które wiążą się z kierunkiem rozwoju firmy. Wybierasz przeprowadzkę za granicę albo założenie własnego przedsiębiorstwa. Decydujesz się kupić mieszkanie, założyć rodzinę z tą a nie inną osobą, czasem decydujesz o rozstaniu. Podejmować decyzje takiego kalibru nie jest łatwo – zaraz pojawiają się wątpliwości, czy postępujesz aby na pewno właściwie?

Dzisiaj chciałam zaproponować Ci kilka technik i wskazówek, dzięki którym podejmowanie ważnych decyzji może stać się łatwiejsze. Zwiększą one też szansę, że w długiej perspektywie będziesz bardziej zadowolony ze swoich wyborów.

Przypomnij sobie cel

Dobra decyzja to taka, która przybliża Cię do realizacji Twojego celu / celów. Dlatego na dobry początek – przypomnij sobie, o co w ogóle chodzi Ci w danej działce Twojego życia, do czego zmierzasz. Czy wybierając ścieżkę A lub B przybliżysz się do miejsca, w którym niedługo chcesz być? A może zboczysz w ślepą uliczkę? Taki krok w bok i spojrzenie z perspektywy realizacji celu pomaga wybrać szybko i właściwie. Decyzje wydają się trudne, bo w natłoku spraw tracimy z oczu kierunek. Dlatego jeśli ktoś zada proste pytanie „co chcesz właściwie osiągnąć?” łapiemy się za głowę, doznajemy olśnienia a decyzja przychodzi sama. Pamiętaj – nie patrz w perspektywie tygodnia czy miesiąca, ale roku, a nawet kilku lat.

Odwołaj się do wartości

Jednym z warunków poczucia szczęścia jest możliwość realizacji kluczowych wartości – indywidualnych i różnych dla każdego z nas. Kiedy z kolei nasze działania lub relacje wchodzą z nimi w konflikt – coś zaczyna zgrzytać, spada motywacja, pojawia się frustracja. Za każdym razem kiedy musisz dokonać ważnego wyboru – zastanów się, jak poszczególne opcje mają się do podstawowych wartości, które chcesz w życiu realizować.

 

Czy wchodzą z nimi w konflikt?

Czy będziesz w stanie taki konflikt zaakceptować?

Która opcja pozwala najlepiej realizować Twoje wartości?

Jeśli dochodzi do konfrontacji pomiędzy dwoma wartościami – która jest dla Ciebie ważniejsza?

W jaki sposób lepiej/pełniej realizować swoje wartości?

 

Zachęcam Cię również do refleksji nad swoimi kluczowymi wartościami – już teraz udostępniam Ci tabelę, która pomoże Ci je namierzyć (a osobny tekst blogowy na ten temat jest właśnie w przygotowaniu). Wydrukuj ją, przeczytaj, a następnie kolorowym zakreślaczem/pisakiem zaznacz dziesięć wartości, które mają dla Ciebie szczególne znaczenie. Następnie spośród nich wybierz trzy absolutnie najważniejsze i podkreśl je. Wracaj do swojej tabeli za każdym razem, kiedy stajesz przed trudną decyzją. Przy okazji zastanów się, na ile obecnie Twoje kluczowe wartości są realizowane i co możesz zrobić, by wzmocnić ich obecność. Z drugiej strony przemyśl, czy któreś z Twoich działań lub relacji godzą w kluczowe dla Ciebie wartości i jak to zmienić. Bo zmiany w tym obszarze dają niesamowitego kopa!

Poszukaj argumentów zaprzeczających Twojej tezie

Czy Ci się to podoba czy nie – najprawdopodobniej dysponujesz pewną cechą, która nie pomaga Ci w podejmowaniu dobrych decyzji. Otóż masz skłonność do wyszukiwania danych, argumentów i prawidłowości potwierdzających Twoją pierwotnie sformułowaną opinię. Jednym słowem – w dyskusji zazwyczaj szukasz sposobu, by udowodnić sobie i innym, że masz całkowitą rację (no bo kto nie lubi jej mieć…), zamiast sprawdzać, czy rzeczywiście tak jest. Wiąże się to z oczywistym ryzykiem – możesz przeoczyć lub nieświadomie pominąć bardzo ważne fakty, które przeczą Twojemu punktowi widzenia. To ryzyko zwiększa się dodatkowo pod wpływem silnych emocji – białe staje się jeszcze bardziej białe, a czarne jeszcze bardziej czarne. Ani myślisz zmieniać zdanie!

Jeśli zdarzyło Ci się wejść w dyskusję i zaciekle bronić swojego punktu widzenia, a chwile później przemyśleć całą sprawę i przyznać, że nie był on jedynym słusznym, to wiesz o czym mówię. I przy okazji należysz do grupy osób, które podejmują wysiłek, by jednak spojrzeć na sprawę z drugiej strony – lepiej późno niż wcale. Jeśli jednak znajomi mówią Ci, że jesteś uparty jak osioł, to też nic straconego. Da się nad tym pracować. Argumentów potwierdzających Twoją opinię poszukujesz intuicyjnie, jednak możesz również wyćwiczyć nawyk  tropienia faktów, które jej zaprzeczają. Po prostu zadaj sobie pytanie „dlaczego nie mam racji?”. Pierwszy, drugi i trzeci raz będzie trudny, a potem powoli zyskasz nową, ważną umiejętność, która nie tylko pozwala podejmować lepsze decyzje, ale też poprawić relacje.

Naśladuj Walta Disneya

W coachingu posługujemy się często strategią Walta Disneya, której elementy z powodzeniem możesz stosować także samodzielnie w procesie podejmowania decyzji. Podobno jest to sposób, na który twórca bajkowego imperium wpadł budując swoją fabrykę marzeń. Doszedł do wniosku, że aby poszczególne projekty zachwycały odbiorców ale też były realizowane bez problemów, musi stworzyć trzy zespoły, które na każde przedsięwzięcie patrzeć będą z różnych perspektyw.

Zatrudnił zatem po pierwsze „marzycieli”, którzy nie przejmując się żadnymi ograniczeniami, ani technikaliami tworzyli niesamowite wizje. Ich rolą było maksymalne wykorzystanie własnej wyobraźni, nawet jeśli niektóre pomysły mogły wydawać się szalone. Następnie pomysł trafiał w ręce „realistów”, których zadaniem było tak go ukształtować, by był możliwy do wdrożenia w życie. Na tym etapie liczyły się kwestie bardziej przyjemne – jak, gdzie, kiedy, za ile. Ostatnim etapem było przekazanie gotowego do realizacji projektu do grupy krytyków, którzy przyglądali mu się i wyszukiwali wszystkie potencjalne pułapki – przyczyny, dla których mogłoby się nie udać. Na bazie takiej informacji zwrotnej realiści dostosowywali ostatecznie projekt i wkraczał on w fazę realizacji.


3 perspektywy Walta Disneya:

Marzyciel

Realista

Krytyk


Podobne podejście możesz stosować w codziennych sprawach, przy których podjęcie dobrej decyzji wymaga poszerzenia samoświadomości. Spójrz najpierw na pomysł oczami marzyciela – zastanów się, jaki jest Twój idealny stan docelowy, do czego dążyłbyś, gdyby nie było żadnych ograniczeń. Następnie załóż okulary realisty i przemyśl, co jest aktualnie możliwe do realizacji, jak rozplanować działania w czasie, jak wykorzystać dostępne zasoby, którą drogę wybrać. Na sam koniec zabaw się w krytyka i poszukaj dziury w całym – zastanów się, co w poszczególnych opcjach może pójść nie tak, żeby się na to przygotować lub temu przeciwdziałać. Prawdopodobnie na tym etapie właściwe rozwiązanie zaświeci Ci dużo jaśniej na horyzoncie.

Sprawdź co się zdarzy

O tej metodzie pisałam już wcześniej tutaj. Nic tak nie pomaga podejmować dobrych decyzji, jak solidne rozważenie następstw każdej z alternatyw. W ramach tej techniki zadajesz sobie cztery pytania i spisujesz odpowiedzi:

 

Co się stanie jeśli to zrobię?

Co się nie stanie, jeśli to zrobię?

Co się stanie jeśli tego nie zrobię?

Co się nie stanie jeśli tego nie zrobię?

 

Wiem – brzmi dość abstrakcyjnie, ale właśnie o to tutaj chodzi. Wychodzisz poza sztywne ramy utartego myślenia i intensywnie poszerzasz samoświadomość. Nie zastanawiaj się zbyt długo nad odpowiedziami, nie analizuj – po prostu pisz co przyjdzie Ci do głowy. W końcu odwołujemy się do kreatywnej części Twojego umysłu, która nie cierpi logiki:).

Mam nadzieję, że któryś ze sposobów pomocnych w podejmowaniu decyzji przypadł Ci do gustu i wypróbujesz go w praktyce. Pamiętaj tylko, że wybory, które z perspektywy czasu wydają się głupie i niewłaściwe też mają swój cel – uczą znacznie lepiej i skuteczniej niż najdroższy poradnik.