Częste błędy poznawcze, czyli pułapki naszego umysłu

W ramach ostatnich książkowych rekomendacji polecałam Ci „Sztukę jasnego myślenia” Rolfa Dobielliego – autor zebrał i objaśnił w niej aż 52 typowe błędy poznawcze, które nieświadomie popełniamy. Ten temat mocno mnie zafascynował, zaczęłam szperać w materiałach i … pomyślałam, że koniecznie muszę rozwinąć ten wątek na blogu. Na warsztat wzięłam pułapki, w które sama często wpadam. Od kiedy jestem ich świadoma – zdecydowanie bardziej uważam.

Zacznijmy jednak od tego, czym właściwie są błędy poznawcze. To ogólne określenie nieracjonalnego sposobu postrzegania rzeczywistości. Ich przyczyną mogą być ograniczone zasoby poznawcze, brak czasu, brak motywacji do sformułowania poprawnych osądów lub chęć zachowania dobrego samopoczucia. Krótko mówiąc – logika podpowiada coś zupełnie innego, a my jednak zachowujemy się w sprzeczności z nią.

Zdarza się, że błędy poznawcze są pomocne – przyspieszają proces podejmowania decyzji, a ryzyko jakie ze sobą niosą jest niewielkie w porównaniu do zysków. Bywa też jednak, że ich efekty są katastrofalne. Właśnie dlatego warto zdawać sobie z nich sprawę, obserwować, jak często i w jakich sytuacjach się u nas pojawiają i wypracować sposób na wyjście z nich w razie potrzeby. Poniżej znajdziesz kilka przykładów typowych pułapek myślowych.

Heurystyka zakotwiczenia

Według tej zasady ludzie przywiązują największą wagę do pierwszej informacji jaką usłyszą. Staje się ona punktem zaczepienia i w oparciu o nią uaktywnia się następnie cały proces myślenia. Ta informacja definiuje zatem w pewien sposób przestrzeń i zakres w jakim następnie się poruszasz, jest punktem odniesienia. Warto o tym pamiętać na przykład podczas negocjacji – w myśl tej zasady negocjując swoją pensję warto zacząć od wysokiej kwoty, nie tylko dlatego, by pozostawić przestrzeń do ustępstw, ale także dlatego, by „zakotwiczyć” drugą stronę w pożądanej skali.

Często obserwuję u siebie tą heurystykę w odniesieniu do skali projektów/zmian jakie planuję w ramach swojej pracy. Jeśli zacznę od przyziemnego myślenia na małą skalę, bardzo trudno mi wyjść z takiego schematu. Kiedy jednak na początek poświęcę chwilę by się zainspirować i nakreślić odważną wizję – moje myślenie przechodzi na zupełnie inne tory. Bo punkt odniesienia jest wysoko.

Efekt kontrastu

Od dłuższego czasu używałam pewnego modelu smartfona. Czasy świetności miał już za sobą, trochę szwankował, zdjęcia nie wychodziły tak piękne jak na znacznie nowszym modelu mojego partnera. Gdy porównywaliśmy ze sobą te dwa telefony – mój wydawał się zdecydowanie słabszy, miał mniej funkcji i czułam, że chciałabym go jak najszybciej wymienić. Aż pewnego dnia mój telefon wylądował na podłodze, szybka poszła w drobny mak i na kilka dni jestem byłam przełożyć kartę SIM do poprzedniego aparatu, który zachowałam na dokładnie taki przypadek.

I wiesz co? Kiedy tak zaczęłam chodzić z tym całkiem starym aparatem w kieszeni, mój ostatni telefon (ten, który się rozbił) nie wydawał się już taki słaby! Miał znacznie lepszy aparat, szybszy procesor, więcej funkcji. Uchodził teraz w moich oczach za szczyt techniki! I marzył mi się powrót do niego, mimo, że jeszcze niedawno chciałam go koniecznie wymieniać. Zadziałał efekt kontrastu, czyli zwiększenie lub zmniejszenie obserwowanych cech obiektu w zależności od porównania go z innym.

Identyczne zjawisko zaobserwujesz w relacjach z ludźmi – ocena cech, zdolności, kompetencji, predyspozycji, umiejętności bywa bardzo różna w zależności od tego, kogo przyjmiesz za punkt odniesienia i z kim będziesz porównywać. Obiektywnie nie powinno się to zdarzać, bo cechy danej osoby, czy przedmiotu nie zmieniają się ani trochę, ale człowiek nie komputer – nie zawsze jest logiczny.

Efekt potwierdzenia

To tendencja do poszukiwania wyłącznie argumentów potwierdzających naszą opinię lub tezę i pomijania tych, które jej zaprzeczają, weryfikują. Założę się, że czasem padasz ofiarą tego błędu poznawczego. Napotykasz złożony problem w pracy, masz już jednak podobne doświadczenia, wypracowany sposób działania. Na podstawie tego przeczucia formułujesz swoją decyzję.

Szef prosi Cię, żebyś jeszcze to przemyślał, więc zaczynasz grzebać w danych i… jakimś dziwnym trafem wszystkie potwierdzają Twój punkt widzenia. Idziesz z tą decyzją na zebranie, kolega z zespołu wyraża swoje obawy i przywołuje sytuacje, w których podobny sposób postępowania skończył się porażką. Wchodzisz więc w ognistą dyskusję, bo ktoś śmie podważać Twoje zdanie, które przecież potwierdziłeś analizami. Ale powiedz – czego szukałeś w danych? Czy przypadkiem podświadomie nie sięgałeś tylko po te, które miały potwierdzić Twój punkt widzenia?

Następnym razem wyjdź na wyższy poziom i spróbuj rzetelnie… obalić swoją tezę zanim zrobią to za Ciebie inni. Dopiero wtedy przekonasz się, czy jest faktycznie prawdziwa. Przy okazji uważaj na efekt wspierania decyzji, według którego znacznie trudniej jest nam wyjść z raz podjętego wyboru, mimo, że z czasem zaczynamy dostrzegać jego braki.

Efekt skupienia

Polega na tym, że tak bardzo zwracasz uwagę na jeden aspekt/cechę, że ignorujesz inne, równie istotne. Ostatnio doświadczyłam go kupując lodówkę. Normalnie przy takiej decyzji kierowałabym się funkcjonalnością, parametrami technicznymi, ceną. Ponieważ jednak z projektu architektonicznego wynikały duże ograniczenia co do jej wielkości – ten aspekt wyszedł na pierwszy plan! Doszło do tego, że zaczęliśmy porównywać wybrane modele tylko pod kątem wymiarów, w ogóle zapominając, że zależało nam na komorze zerowej, dobrej klasie energetycznej i łatwym czyszczeniu.

Pewnego wieczora otrzeźwiałam, puknęłam się w głowę i zadzwoniłam do architektów z prośbą o zmianę projektu. Nie zamierzałam dłużej ograniczać się głębokością, bo za kilka tygodni nie będzie to miało żadnego wpływu na mój komfort użytkowania. Otrząsnęłam się z efektu skupienia.

Iluzja wstrząsu

Zdarzyło Ci się kiedyś denerwować tym, że będziesz się denerwować? Albo trwać w bardzo nieudanym związku tylko z obawy przed cierpieniem i samotnością po rozstaniu? Prawdopodobnie zadziałała wtedy iluzja wstrząsu, czyli tendencja do przeceniania intensywności i dotkliwości przyszłych stanów emocjonalnych. Ja na przykład nie cierpię latać. Ale nie mam wyboru – czasem muszę. Kupując bilet nie wyobrażam sobie wcale żadnych katastrof, ale myślę o tym, jak bardzo będzie to dla mnie trudne przeżycie. Ale wiesz co? Kiedy jestem już na lotnisku, po prostu wsiadam do samolotu, czytam książkę i daję radę. Zdenerwowanie nie jest nawet w połowie tak duże, jak sobie wcześniej wyobrażałam.

Efekt działa też w drugą stronę – zdarza nam się notorycznie przeceniać poczucie szczęścia, jakie nas ogarnie, gdy dostaniemy awans czy pojedziemy na wakacje. Uważaj na twarde lądowanie, gdy nie zapanuje aż taki stan nirwany, na jaki liczyłeś! Najlepiej zamiast myśleć o tym, jak to będzie za jakiś czas – skup się na tym jak jest teraz.

Niechęć do straty

To tendencja do preferowania unikania strat nad pomnażanie zysków. Wiąże się to oczywiście z ryzykiem jakie jesteśmy chętni podjąć. Strata wydaje nam się po prostu bardziej dotkliwa niż brak zysku. Bo już coś mamy, przywiązaliśmy się do tego, jest nasze. A potencjalny zysk jest tylko potencjalny. I oczywiście w pewnych sytuacjach takie podejście bywa pomocne – chroni nas przez podejmowaniem nieracjonalnego ryzyka. Jeśli jednak lęk przed stratą zacznie Cię odcinać od nowych możliwości czy rozwoju – podejmij wysiłek, by wyjść z tej pułapki.

Zasada podczepienia

Występuje jeśli postępujesz lub formułujesz opinię w określony sposób, tylko dlatego, że większość osób tak robi/myśli. Idziesz za tłumem, bez rzeczywistego oceniania korzyści i strat. Czasem dlatego, że brakuje Ci pełni informacji, czasem ze względu na czas, a czasem po prostu oszczędzasz energię potrzebną na podjęcie własnej decyzji. Ostatnio usłyszałam dobry przykład od jednego z sąsiadów. Rozmawialiśmy o zaletach tarasów drewnianych i murowanych. Sąsiad przyznał, że z perspektywy czasu zdecydowanie wolałby mieć taras drewniany, jednak w momencie kiedy go konstruował, wszyscy naokoło decydowali się na opcję kafelkową. Poszedł więc tą samą drogą, zamiast się wyłamywać.

Paradoks hazardzisty

Jeśli w ostatnich 10 rzutach monetą wypadła reszka, to jakie jest prawdopodobieństwo, że wypadnie również jedenasty raz? Dokładnie 50%. A mimo to wydaje nam się zdecydowanie bardziej prawdopodobne, że wreszcie zobaczymy orła. No bo w końcu to niemożliwe, żeby ten łańcuch reszek trwał bez przerwy. Takiemu złudzeniu bardzo często ulegają hazardziści (np podczas gry w ruletkę), stąd nazwa tego błędu poznawczego.

Dlaczego tak się dzieje? Oceniamy poszczególne rzuty monetą jako od siebie zależne, tworzące serię w której moneta „pamięta” na którą stronę upadła poprzednio. W rzeczywistości te zdarzenia są jednak ze sobą kompletnie niezwiązane i dla każdego z nich prawdopodobieństwo określa się osobno. Jeśli zatem grasz w totka lub dowolną inną grę losową – pamiętaj o tej pułapce!

Iluzja asymetrycznego wglądu

Wydaje Ci się, że wiesz wszystko o swoim partnerze, przyjaciołach, współpracownikach? Znasz ich potrzeby, mocne i słabe strony, wartości, preferencje? Zawsze mówisz im, co powinni zrobić, wybrać, powiedzieć. A jednocześnie denerwuje Cię, jeśli ktoś wymądrza się, co jest najlepsze dla Ciebie, bo przecież skąd on może to wiedzieć… Prawdopodobnie padasz ofiarą iluzji asymetrycznego wglądu i przeceniasz swoją wiedzę na temat innych, uważasz ją za znacznie głębszą niż wiedzę innych o Tobie. Uważaj, bo takie podejście może poważnie zagrozić Twoim relacjom.

Iluzja przejrzystości

Czy on nie widzi, że mi smutno? Zamiast wgapiać się w telewizor albo iść na trening, powinien poświęcić mi uwagę. Na pewno wie jak się czuję, a mimo to mnie ignoruje. Może już mu na mnie nie zależy? STOP! Zanim zabrniesz w takie myśli zastanów się, czy przypadkiem właśnie nie zmierzasz w sidła kolejnej pułapki myślowej – iluzji przejrzystości. Polega ona na przecenianiu widoczności Twojego stanu emocjonalnego dla innych osób. Wydaje Ci się, że to oczywiste i jasne, że jesteś dziś smutny, zły, zdenerwowany, zmęczony ale… świat wcale tego nie widzi!

Jeśli więc wchodzisz na rozmowę kwalifikacyjną i boisz się, że rekrutujący od razu zauważą Twój wysoki poziom stresu to… istnieje duże prawdopodobieństwo, że się mylisz. Podobnie jest w przypadku wystąpień publicznych, konkursów, ważnych spotkań. Ludzie nie mają radarów w głowach. Oczywiście jeśli wyróżniają się wysokim poziomem empatii, prawdopodobnie zauważą subtelne znaki płynące z mowy ciała, tonu czy tempa głosu. Widzą i wiedzą jednak znacznie mniej, niż Ci się wydaje. Twój nastrój nie jest zawsze wypisany na twarzy, więc jeśli chcesz, by ktoś go zauważył, po prostu o nim powiedz.

Oj sporo jest tych figli, które płata nam umysł. A powyżej wymieniłam tylko kilka z nich. Udało Ci się namierzyć jakąś pułapkę w którą sam często wpadasz? Mam nadzieję, że teraz zwiększysz uważność i wychwycisz te sytuacje. Jeśli zaciekawił Cię ten temat, oprócz polecanej powyżej książki znajdziesz wiele innych przykładów błędów poznawczych w internetowych artykułach.